Oczami inwestora i użytkownika

tekst i zdjęcia Andrzej Popielski

Genius loci Pałacu w Wilanowie sprawia, że jest to miejsce
niezwykłe, wyjątkowe, przyciągające ludzi.
Jak jest chroniona ta barokowa perła historii,
jeden z najpopularniejszych polskich zabytków?

Koncepcja ochrony takiego dużego kompleksu jest zbiorem wielu jednostkowych i zespołowych problemów do pokonania – dla skutecznego zabezpieczenia terenu, historycznych budynków, stałych zbiorów muzealnych i wystaw czasowych oraz oddalonych od pałacu pomników i obiektów. A nawet jeszcze szerzej, bo klasyczną problematykę ochrony osób i mienia w pojęciu bezpieczeństwa rozszerza się tu na ochronę ekologiczną terenów i np. mikrobiologiczną zbiorów.

To są hasła. W statystyce lepiej widać skalę zadań. Teren muzeum – informuje mnie Paweł Jaskanis, dyrektor Muzeum Pałac w Wilanowie – obejmuje 89 ha, z parkami: Wilanowskim i Morysińskim oraz częścią akwenu Jeziora Wilanowskiego. Z 47 obiektów budowlanych stojących na tym terenie aż 32 są wpisane do rejestru zabytków. Do tego dochodzi budynek Muzeum Plakatu, własność muzeum wilanowskiego w użytkowaniu Muzeum Narodowego.
W ubiegłym roku pałac i sale wystawowe gościły 426 tysięcy zwiedzających. Liczba dzieł sztuki i zabytków zgromadzonych w muzeum sięga prawie 8500 i się powiększa, bo prowadzone są prace archeologiczne.

 

Zielone światło

Budując system bezpieczeństwa, trzeba umiejętnie sprzęgnąć zabezpieczenia elektroniczne i mechaniczne z procedurami ochrony fizycznej, będącej elementem nadzorczym i interwencyjnym całego systemu. Niestety, dlatego że obiekt jest historyczny, istnieją ograniczenia konserwatorskie, jeśli chodzi o możliwości doboru systemów i prowadzenie tras kablowych. Przez długi czas zabezpieczenia elektroniczne były stosowane nie wszędzie i w ograniczonych formach. Warto przypomnieć, że resort kultury do zamożnych nie należał i nawet dzisiaj nie da jednorazowo kilku milionów złotych na całościową inwestycję tego typu.

To, co już istnieje, jest wynikiem powstawania etapowego, w pewnym sensie budowaniem bezpieczeństwa na raty – dalej też nie będzie inaczej. Nie było łatwo i nie uniknięto błędów. Nie ma też technicznych „wodotrysków”. Jest to, co potrzeba. Jest w Wilanowie pozytywistyczne myślenie oraz zielone światło ze strony Pawła Jaskanisa i Wojciecha Cibora – dyrektorów muzeum, naczelnego oraz technicznego – rozumiejących sprawy bezpieczeństwa i wpływających na zmiany. Są pomysły rozbudowy, w których ma udział Jerzy Dereziński, szef ochrony muzeum, wieloletni praktyk rozumiejący niuanse tej pracy. Umie wiele rzeczy sprawdzić, skonfrontować, a także współrealizować projekty zabezpieczeń ze świadomością, czego potrzebuje użytkownik. Jak mówi, błędy w projektowaniu i wykonawstwie często wynikają z faktu, że zwykle te różne „systemy alarmowe” wymyśla człowiek od techniki, który nie umie jej powiązać z zagadnieniami ochrony. Traktuje technikę jakby to było „osobne państwo”, a jest to tylko narzędzie.

 

Co było?

Pierwsze systemy zabezpieczeń elektronicznych powstały pod koniec lat 80. – wspomina Jerzy Dereziński. Chroniły nie pałac, ale budynki okoliczne: Stajnie, Figarnię, Oranżerię. Były to systemy polskie, włamaniówka oparta na rozwiązaniach Stekopu i pożarówka Telsapu. W 2001 albo w 2002 r. we wspólnym działaniu z Muzeum Plakatu powstał – współuczestniczyłem w wypracowaniu koncepcji – system telewizji dozorowej na tzw. Przedpolu, obejmującym teren przed bramą główną do pałacu, Mauzoleum Potockich i front Muzeum Plakatu. Został opłacony i wykonany przez Muzeum Narodowe.

Potem gmina Wilanów zasponsorowała zakup urządzeń do rozbudowy CCTV o kamery usytuowane wokół całej bryły pałacu. Instalację zrealizowała wybrana w przetargu nieograniczonym firma Sprint, a projekt wykonała firma Miraf (śp. Pani Małgorzata Płaczkowska). Zadanie poszerzono o montaż zewnętrznych pasywnych barier podczerwieni również wokół bryły pałacu. Ponieważ zaczęły szerzej wchodzić w użycie systemy bezprzewodowe, a kondycja ekonomiczna muzeum poprawiła się, zlecono firmie Miraf wykonanie dużego projektu na realizację SSWiN, SAP, KD i CCTV obejmujące obiekty pałacu i Markoniówki, a jeśli chodzi o KD, to także inne najistotniejsze punkty w muzeum. I znowu przetarg nieograniczony na wykonawstwo wygrała firma Sprint. Realizacja nastąpiła ze znacznymi modyfikacjami projektu, np. polegającymi na zamianie urządzeń przewodowych na bezprzewodowe. Wtedy też w wyniku awarii wodociągowej został zalany fragment świeżo wyremontowanej Markoniówki, nie pierwsza taka katastrofa. W burzy mózgów postanowiono więc SSWiN rozbudować o podsystem zalania z wykorzystaniem bezprzewodowych czujek firmy Visonic.

System kontroli dostępu również był przeprojektowany w związku ze zmianą funkcji użytkowania niektórych pomieszczeń (byłych mieszkań pracowniczych na pracownie i biura).

Były też zmiany w doborze urządzeń z powodu ograniczeń konserwatorskich – np. w pożarowej sygnalizacji alarmowej (SAP) zastosowanie prostej i taniej czujki dymu niejednokrotnie wystarczyłoby w zupełności. Ale nie można jej było zamontować na sufitowym plafonie z ornamentyką malarską, nawet w systemie bezprzewodowym. Zastosowano więc czujki liniowe, nieingerujące tak w wystrój wnętrz.
Przy CCTV zastanawiano się nad oświetlaczami do kamer. W niektórych można było zastosować podczerwień, w innych tylko białe światło. Chyba najpoważniejsze okazały się problemy ze stabilną pracą systemu SSWiN, m.in. czujki bezprzewodowe zbyt szybko zużywały baterie. Projekt został w żmudnych, czasochłonnych rozmowach i działaniach pomiędzy muzeum, Sprintem i producentem (Siemens) przebudowany, a nawet rozszerzony. System działa, a muzeum nie poniosło żadnych dodatkowych kosztów.

 

Specyfika obiektu

Poważnym problemem z punktu widzenia ochrony – uważa Wojciech Cibor, zastępca dyrektora muzeum ds. technicznych – jest rozległość terenu, nawet jeżeli bierzemy pod uwagę tylko 32 ha Parku Wilanowskiego. Z jednego krańca na drugi jest 1200–1500 m. Zmienia sytuację ostra zima, gdy zamarznięte Jezioro Wilanowskie przestaje być granicą trudną do przekroczenia. Duże odległości powodują większe koszty np. okablowania, bo nie wszystko można załatwić drogą radiową. Teren jest dość trudny i zadrzewiony gęsto.

Inną sprawą jest pamięć o nadrzędnej niezmienności obiektu zabytkowego. Nie chodzi o obchodzenie przepisów w złym tego słowa znaczeniu, ale znalezienie dozwolonych rozwiązań zastępczych. Dziś np. jest problem wynikający z przepisów ppoż. dotyczący umiejscowienia w pałacowych wnętrzach stałych urządzeń gaśniczych, jakimi są hydranty. Dla strażaków nie ma rozgraniczenia, czy obiekt jest zabytkowy, czy nie. W swoim czasie np. był kłopot z instalacją SAP. Nie można było zabrać się do tego wcześniej, bo nie było jeszcze czujek bezprzewodowych.

 

Sposoby ochrony – zarys

Na zewnątrz i wewnątrz – Najistotniejsze obiekty budowlane są chronione z zewnątrz przez pasywne bariery podczerwieni zintegrowane z kamerami CCTV. Naruszenie chronionej strefy wiąże się z pokazaniem zdarzenia w centrum monitoringu. Operator ma elastyczność działania, może np. wyłączyć sygnał dźwiękowy (cichy alarm).

 

Dalszym kierunkiem zmian w ochronie zewnętrznej ma być budowa osobnego systemu ochrony perymetrycznej, również zintegrowanego z CCTV. Kabel indukcyjny ma otoczyć ławy fundamentowe pałacu, Markoniówki i mur oporowy. W ciągu dnia wnętrza w czasie zwiedzania czy przy wykonywaniu prac porządkowych i konserwatorskich chronią pomocnicy muzealni korzystający ze wsparcia patrolu, czyli licencjonowanych pracowników ochrony fizycznej oraz technika. Wieczorem i w nocy te role przejmuje służba ochrony i technika.

Wystawy czasowe – Zdarza się, że ich organizatorzy przebudowują ścianki działowe i zasłaniają zamontowane czujki i kamery, gdyż nie współgrają one z wystrojem swojej ekspozycji. W salach wystaw czasowych, w obiektach Oranżerii i budynku Kuchni część czujek zainstalowano bezpośrednio na ścianach, znacznie jednak większą liczbę umieszczono na ramach oświetleniowych biegnących pod sufitem. Czujki i kamery można przesuwać i przekierowywać na strefy istotne dla zabezpieczenia zbiorów lub ciągi komunikacyjne. Często wystarczy zmienić tylko kąt widzenia urządzeń. Ponieważ są zainstalowane w większej liczbie niż potrzeba, na tzw. zakładkę, jest większa gwarancja, że czujka lub kamera zarejestruje zdarzenie.

Przyszłościowym pomysłem – zwłaszcza przy organizacji cennych wystaw czasowych – jest takie zorganizowanie jednokierunkowej komunikacji w Oranżerii, aby rozwiązanie przypominało działaniem śluzę. Zwiedzający wchodziliby od strony parku przez drzwi objęte kontrolą dostępu. Po ich zamknięciu uniemożliwiającym cofanie otwierałyby się kolejne.

Dzieła sztuki do indywidualnej ochrony typują pracownicy Działu Sztuki mający wiedzę o wartości artystycznej oraz rynkowej i o możliwościach zbytu. Zabezpieczenia są niekiedy proste, polegające na bezpośrednim podczepieniu czujki. Niektóre wymagają nietuzinkowych rozwiązań i elementów (dystansów, podstawek itd.). Przy ochronie dzieł przed aktami wandalizmu trzeba poświęcić trochę estetyki ekspozycji i stosować zabezpieczenia mechaniczne typu odgrodzenie bezpośrednie (gablota, szyba).

Elementem wspierającym ochronę jest stosowanie odgradzających barierek i słupków z linkami. Jest to metoda stosowana powszechnie, raczej psychologiczna.

Obiekty oddalone – Trudnym technicznie zadaniem było zabezpieczenie oddalonego o ok. 1,5 km od centrum monitoringu Pomnika Bitwy Raszyńskiej. Przy instalacji SSWiN przekroczono długość trasy uznanej przez producenta za bezpieczną do prawidłowego działania systemu. Zastosowano dodatkową centralę przekierowującą sygnały alarmowe do centrum monitroringu i podstawowego systemu, ponieważ rozwiązanie jest włączone w główną centralę.

 

Problemem kosztowym była konieczność wybudowania trasy kablowej. Pomnik jest ogrodzony niewysokim płotem. Po jego przekątnej zainstalowano kamery na słupach. Bryłę pomnika chronią ustawione na narożach aktywne bariery podczerwieni. Są nieczułe na zakłócenia w postaci spadających liści, ptaków, małych zwierząt. System ma działanie prewencyjno-alarmowe. Alarm powoduje włączenie kamer i przekazanie obrazu do centrum monitoringu. Równocześnie zaczyna działać zwracający uwagę alarmowy sygnał świetlno-dźwiękowy. Oświetlenie jest włączane w szerszej strefie czujką zmierzchową oraz czujką ruchu.

Na razie jest to jedyne takie rozwiązanie w muzeum. Takie same ma być zabezpieczenie Altany Chińskiej, położonej już przy gotowej trasie kablowej. Na razie jest w niej mały, oparty na czujce ruchu, autonomiczny systemik SSWiN, czujka zmierzchowa do włączania oświetlenia i prewencyjny sygnał świetlno-dźwiękowy.

 

Systemy i urządzenia

System sygnalizacji włamania – Działają równolegle dwa systemy: stary, stopniowo wycofywany system Stekopu oraz system Siemensa (4 centrale Sintony 410) pod nadzorem wizualizacyjnym oprogramowania Gravis. Wykorzystane są różne czujki – przewodowe Siemensa i bezprzewodowe Visonica: PIR, zbicia szyby, kontaktronowe, zalania, przemieszczenia, zabezpieczające indywidualne dzieła sztuki...

System sygnalizacji pożarowej – działają także dwa – stary na bazie rozwiązań Telsapu i nowy AlgoRex (Siemensa d. Cerberusa). System nie jest duży; ma 10 pętli, ponad 200 czujek różnego rodzaju: od liniowych, po bezprzewodowe i przewodowe. SAP miał okazję sprawdzić się w kwietniu 2006 r., gdy zapaliła się wieża północna pałacu. Rozwiązanie działa bez zakłóceń, nie zdarzyło się, żeby generowało fałszywe alarmy. Jeśli alarmowało, to musiał być powód (np. duże zapylenie przy remoncie, prace spawalnicze). SAP jest zintegrowany z kontrolą dostępu, np. otwieranie przejść dla zwiedzających w miejscu pożaru.

Co do rozbudowy – dalszych kilkunastu przejść obejmujących pałac i inne budynki – jest już wykonany projekt uzgodniony z Ośrodkiem Ochrony Zbiorów Publicznych i zatwierdzony przez specjalistę ds. pożarowych. Teraz sprawa „rozbija się” o pieniądze.

Telewizja dozorowa – teren muzeum monitoruje ok. 50 kamer analogowych (Ultrak, Bosch, Novus...). Obserwują pałac na zewnątrz, Markoniówkę, front Oranżerii, zaplecze z kontenerami z filiami pracowni. Są także we wnętrzach, czyli w pałacu oraz w salach wystaw czasowych. Początkowo stosowano analogowy zapis obrazów, zmodyfikowano go na cyfrowy. Czas archiwizacji obrazów jest różny, w zależności od zastosowanych urządzeń: 1,5 miesiąca dla terenu, trochę więcej jak miesiąc na obrazy z pałacu, 3 tygodnie – z wystaw czasowych.

Z biegiem czasu wykonano transmisję obrazu w Ethernecie, sygnały wizyjne są zbierane w centrum monitoringu. Znajdują się tam tylko końcówki systemów w postaci monitorów, pulpitów do sterowania kamerami, komputerów. Centrale alarmowe i rejestratory pracują gdzie indziej – w niedostępnym, dobrze zabezpieczonym miejscu. Do zasilania awaryjnego zastosowano duży UPS z odpowiednią liczbą bloków bateryjnych, zapewniających rozsądnie długie działanie całego systemu telewizji – poza zasilaniem awaryjnym central, bo to osobny temat.

System kontroli dostępu – SiPass Siemensa obejmuje około 30 przejść o pojedynczej lub podwójnej konfiguracji. System kartowy kontroli dostępu jest oparty na centrali i programie SiPass, karty zbliżeniowe są użytkowane zarówno do KD, jak i do depozytariusza kluczowego, czyli systemu elektronicznego nadzoru nad obiegiem kluczami.

Trzeba ponadto wymienić rejestrację czasu pracy (RCP), osobny system dla kadr, jest też wykorzystujący technologię RFID niewielki system rzetelności pracy wartowników (rejestracja ich obecności) oparty na urządzeniach firmy Roger. Wartownicy mają rejestratory odczytujące punkty kontrolne w pałacu i parku, wyposażone w niewymagające zasilania transpondery zbliżeniowe.

Kanalizacja teletechniczna – Część odcinków pochodziła z lat ubiegłych, część trzeba było dobudować i rozbudować fragmenty. W kanalizacji wykorzystano klasyczne kable. Systemy radiowe – mówi Jerzy Dereziński – ,i>też nie są wolne od kabli, do odbiornika idzie kabel i na dodatek trzeba go energetycznie zasilić. Na tak dużym terenie z rozproszonymi obiektami kanalizacja teletechniczna jest problemem pochłaniającym sporą część środków na realizację. Wszystkie trasy teletechniczne są wykonywane w rurach systemu Arot. Budowane wszędzie studzienki teletechniczne umożliwiają rozgałęzienie i poprowadzenie kolejnego odcinka trasy.

 

Uwagi o realizacji

Jaka była specyfika prac, problemy i ciekawostki wykonawcze? Zdaniem Andrzeja Dyro, dyrektora Działu Realizacji warszawskiego oddziału firmy Sprint – atutem było posiadanie stałej ekipy instalacyjnej. Choćby dlatego, że monterom jednak sporo czasu zajęło poznanie specyfiki obiektu, tras i napotykanych problemów. Otrzymując dokumentację do realizacji, nanosili zmiany robocze. A stan obecny z początkowym projektem już wiele wspólnego nie ma. Wnoszono setki zmian, które uszczegółowiały i modyfikowały pierwotne założenia.

Przed instalacją urządzeń odbywały się odprawy ze służbą konserwatorską. Przykładowo położenie jednej czujki i miejsce przebicia muru ustalano kiedyś 2 tygodnie. Opóźniało to terminowe wykonanie zadań, ale decyzja inwestora była jednoznaczna – należy dostosować się do zaleceń konserwatorskich, uwzględnić specyfikę obiektu (np. choćby tylko przez dopasowanie kolorystyczne listwy maskującej przewody).

Zdarzały się problemy instalacyjne, np. stropy były nie na tym poziomie, jak się wydawało. Po przewiertach okazywało się, że nie trafia się w założone miejsce. Bywały odwierty dłuższe niż metr, ale problem zniknął, gdy wiertło przedłużono o 100 cm.

Sprawy niezbyt istotne gdzie indziej w takich obiektach jak Pałac urastają do rangi problemów. Przykładowo na ile urządzenia kontroli dostępu mogą ingerować w substancję zabytkowych drzwi? W pewnym miejscu zbudowano przed takimi drzwiami dodatkowe szklane. Ale i tak rozwiązania zadowalającego nie ma. Nie da się schować na tym szkle np. dużej wysuniętej elektrozwory, która musi dociskać silnie czoło drzwi. Ramię samozamykacza też jest niewygodnie wysunięte przed drzwi, bo nie można zastosować wciętego w podłogę, która jest zabytkowa.

 

Kierunki rozwoju

Trzeba odseparować centrum monitoringu – uważa Jerzy Dereziński – od ruchu interesantów, wydzielić strefę z kontrolą dostępu. Okienko dyżurki należałoby zastąpić szkłem ochronnym z odbiciem lustrzanym, aby osoby nieuprawnione w korytarzu nie widziały obrazu na monitorach. Ze względu na ciasnotę konieczne byłoby znalezienie innego miejsca.

O kilku planach technicznych wspomniałem wcześniej. Myśli się również o ekonomicznej rozbudowie włamaniówki w obiektach, opartej na centralach Sintony 410. Nie chodzi o dostawianie kolejnych central, ale o rozbudowę ich o 4 linie boczne, każda po 80 adresów. Najpierw testowo o jedną, aby sprawdzić działanie systemu, czy się nie zawiesza, czy nie ma fałszywych alarmów.

Systemy – dorzuca Andrzej Dyro ze Sprintu – wymagają jeszcze trochę dopracowania z punktu widzenia integracji. Poza tym w ciasnym wielofunkcyjnym pomieszczeniu centrum monitoringu przydałby się wielkoformatowy monitor.

 

W skali makro

Perspektywę „z lotu ptaka” prezentuje Paweł Jaskanis, dyrektor Muzeum Pałac w Wilanowie. Jest on autorem koncepcji uporządkowania ruchu turystycznego, co jest sprawą istotnie wpływającą na stan bezpieczeństwa. Liczba gości, którzy dotarli do pałacu i sal wystawowych, sięgnęła w ub. roku ponad 400 tysięcy. To ci z biletami, nie wiadomo zaś ilu przebywało w strefach wolnego dostępu – 150 tysięcy, a może o wiele więcej? Wiedza o tym ma wartość, bo w przyszłości być może dotacje dla instytucji kultury będą kształtowane pod kątem liczby odwiedzających. Dlatego m.in. przy głównym wejściu na pałacowy dziedziniec stanęłyby kołowrotki kontroli dostępu, z rozdzieleniem wejścia i wyjścia. Poza tym postronni goście także kosztują, trzeba po nich sprzątać, nasadzać roślinność i niektórzy w różny sposób zwiększają potencjał zagrożeń.

Pomysł organizacji ruchu dotyczy wielu zadań m.in. związanych z wydzieleniem strefy obsługi ruchu turystycznego głównie na tzw. przedpolu, spotykającym się już z ruchem miejskim od strony ul. Kostki Potockiego. Fosa, dziedziniec gospodarczy i honorowy, w przyszłości do rekonstrukcji, mają być terenem stricte muzealnym, podobnie jak park przed wejściem. Kasy biletowe w budkach, w których nie mieszczą się komputery (trzeba ręcznie przepisywać dowody księgowe) będą przeniesione do Domku Dozorcy. W alejce dochodzącej do Muzeum Plakatu będzie parking. Ma funkcjonować przez automatykę bramową reagującą na pracownicze karty kontroli dostępu. Zamontowana przy bramie kamera ma podawać obraz do centrum monitoringu. Automat do sprzedaży biletów dla zwiedzających ma działać po godzinie 16.00 w dni powszednie oraz w soboty i niedziele.

Drugim pomysłem dotyczącym oddziaływania kulturotwórczego, rekreacyjnego, edukacyjnego, a w ślad za nimi nadążającej potrzeby budowy bezpieczeństwa jest spojrzenie na wilanowski zabytek w kategoriach granic pomnika historii, obejmującego nie tylko Park Wilanowski i Morysiński, ale także Pola Morysińskie. Trwają starania o uwzględnienie koncepcji w różnych planach samorządowych. Skierowano wniosek o wpisanie terenów okolicznych pałacu do rejestru zabytków. Niestety u Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków na razie zrozumienia nie znalazł. A należy „dmuchać na zimne”, gdyż ziemia tutaj jest wyjątkowo cenna dla agresywnych deweloperów, którzy wykorzystają każdą lukę w przepisach. Pazernie mogą sprawić, że ten zakątek Warszawy stanie się miejscem mniej niezwykłym i mniej wyjątkowym.

Na koniec ciekawostki. Jedną jest pomysł zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego. Dotyczy zamontowania na dachu baterii słonecznych za attykami pałacu. Proekologiczne urządzenie solarne sporej mocy zmniejszałoby koszty zużycia energii. Jednocześnie można by jego potencjał wykorzystywać w sytuacjach kryzysowych.

Druga sprawa: trwają przygotowania do budowy podziemnych pomieszczeń magazynów studyjnych mających być schronami dzieł sztuki w przypadku ewakuacji w czasie pokoju.

***

I tak dalej. Można powiedzieć, że w starym Wilanowie nic nie jest w formie zastygłej, a głównie w trakcie stawania i kontynuacji.

 
POLECAMY!

Bezpłatnie

Polish (Poland)

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Wiecej informacji o cookies i sposobach ich usuniecia mozna znalezc w naszej polityce prywatnosci.

Akceptuje cookies z tej strony.