Bankom nie zależy

Pierwszego października na żółtych kartkach „Rzeczpospolitej” Marek Domagalski zajął się napadami na banki, przedstawiając informacje i opinie z kilku źródeł. Wniosek zasadniczy z nich jest taki, że banki żałują pieniędzy na zabezpieczenia przed napadami. Są ubezpieczone przed takimi stratami, a same straty nie są duże, w podobnej rocznej dwu - trzymilionowej wysokości. Od kilku lat także liczba napadów utrzymuje się na podobnym poziomie, 70. – 80. zdarzeń rocznie. Nie wszystkie placówki bankowe są równie dobrze zabezpieczone, brakuje nowoczesnych urządzeń, czasem nawet pracownika ochrony. Do większości napadów dochodzi w placówkach małych, słabiej chronionych, bardzo często w tzw. filiach.

Podkreślono w tekście fakt, ze klienci banków trzymających w nich pieniądze mogą spać spokojnie, poza tymi co mają w nich skrytki bankowe. Istotą sejfu jest bowiem nieujawnianie jego zawartości, także przed bankowcami. Trudno potem jednak udowodnić, co było w skrytce.

Kwestia wydarzeń o skutkach tragicznych jest w publikacji pominięta. Autor przypomniał tylko najtragiczniejszy napad, który zdarzył się w 2001 r. W warszawskiej filii Kredyt Banku w Warszawie, bandyta zabił 4. pracowników. O problemie klientów będących podczas napadów w bankach chyba nikt dotąd w prasie i literaturze popularniejszej nie napisał.

1 października
(Rzeczpospolita i Andrzej Popielski)

 
POLECAMY!

Bezpłatnie

Polish (Poland)

Ta strona używa plików cookies. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Wiecej informacji o cookies i sposobach ich usuniecia mozna znalezc w naszej polityce prywatnosci.

Akceptuje cookies z tej strony.